TURNIEJ KRAKÓW
W dniu 19.06.2010 r. odbyły się II Mistrzostwa Piłki Siatkowej o Puchar Prezydenta m. Krakowa. Nasza drużyna pokazała się na nich z jak najlepszej strony. Z łatwością pokonałyśmy nasze przeciwniczki z grupy tj. Wykręt-ki Kraków i Salos Piast. W obydwu meczach nasze przeciwniczki tylko na początku meczu nawiązywały walkę. W jednym secie oddałyśmy rywalkom tylko 2 punkty !!!. Po pewnym wygraniu grupy w finale spotkałyśmy się z TKKF „Stars”. Dziewczyny, które wygrały cała ligę TKKF były nam bardzo dobrze znane. W całym sezonie grałyśmy z nimi 6 sparingów. Ostatnie dwa były przez naszą drużynę przegrane. To wpłynęło bardzo mobilizująco na nas. Pamiętne porażek do meczu finałowego przystąpiłyśmy bardzo skoncentrowane. Bez większych błędów w przyjęciu i ataku, grając bardzo dobrą zagrywką pierwszego seta wygrałyśmy do 7
. Jednak to nie był jeszcze koniec meczu. W drugim secie nasze rywalki złapały wiatr w żagle i prawie przez cały set prowadziły dwoma lub trzema punktami. Końcówka należała jednak do nas. Kilka obron, blok i punktowe ataki pozwoliły nam wygrać drugiego seta do 19. Warto zauważyć, że mecz rozgrywany był tylko do 20 punktów bez przewagi. Po bardzo emocjonującej końcówce (przeciwniczki prowadziły 19:18) mogłyśmy się cieszyć z kolejnego wygranego turnieju.
To już drugi raz w tym sezonie stawałyśmy na najwyższym stopniu podium
TURNIEJ KIELCE NIEDZIELA
Kielce, niedziela 28.02.2010
Po długiej i męczącej sobocie, która na szczęście zakończyła się dla nas bardzo pozytywnie, czekała nas w niedziele walka o złoty medal. Mecz finałowy miał odbyć się jako ostatni, więc mogłyśmy spokojnie odpocząć po atrakcjach poprzedniego dnia i wyspane przyjechałyśmy na halę. Nasz mecz rozpoczął się dopiero po 12, a przeciwniczkami w rozgrywce o pierwsze miejsce były dziewczyny z Andrychowa, których do tej pory nigdy wcześniej nie udało nam się pokonać.
Początek pierwszego seta nie można niestety zaliczyć do udanych. Ogromny stres i presja ważności meczu zrobiła swoje, powodując u nas duże zdenerwowanie i osłabienie. Szybko jednak skoncentrowałyśmy się na grze i równocześnie zaczęłyśmy nadrabiać stracone punkty. Wraz z rozwojem gry nasza forma się polepszała i z łatwością udało się wygrać seta z dość dużą przewagą. Po krótkiej przerwie i zmianie stron rozpoczęłyśmy drugą część gry. Początkowo wszystko szło gładko i bezproblemowo zdobywałyśmy kolejne punkty. Gdy wydawało się już, że mamy pewną wygraną, sytuacja zaczęła się dramatycznie zmieniać. Tracąc kolejne punkty, nie mogłyśmy poradzić sobie z pokonaniem przeciwniczek. To, co uważałyśmy za niemożliwe, stało się prawdą. Andrychów wygrał tego seta. Wstrząśnięte musiałyśmy rozegrać trzecią część meczu, ale wraz z przegraniem drugiego seta wzrosło nasze napięcie i zdenerwowanie. Mimo to trzeci set okazał się dla nas całkowicie niegroźny i udało nam się odnieść druzgocące zwycięstwo nad Andrychowem. Trzeci set zakończyłyśmy z wynikiem 15:5 i tym samym po raz pierwszy zdobyłyśmy na turnieju złoty medal. Najlepszą zawodniczką z naszej drużyny okazała się Krzysia, której gratulujemy i życzymy kolejnych takich sukcesów
Turniej Kielce 2010 możemy śmiało zaliczyć do jednych z najlepszych w naszej na razie krótkiej historii
TURNIEJ KIELCE SOBOTA
W dniach 27 – 28.02.2010. w Kielcach odbył się Ogólnopolski Turniej Piłki Siatkowej, który rok temu był pierwszym poważnym turniejem, w którym brały udział siatkarki Knights. Wtedy udało się zdobyć trzecie miejsce i wrócić do domu z brązowym medalem. Tym razem zawodniczki chciały udowodnić, że nie był to przypadek i że tym razem uda się wywalczyć nawet lepsze miejsce.
W pierwszym dniu odbywały się mecze w fazie grupowej a następnie półfinały. Przeciwniczkami siatkarek Knights w grupie były zawodniczki ze Skarżyska i Iskry Kielce. Nasze zawodniczki były zdeterminowane aby wygrać wszystkie mecze w grupie i wziąć udział w półfinałach. Jednak pierwsze starcie nie poszło do końca po myśli naszych siatkarek. Dziewczyny, trochę zestresowane, grały na początku nerwowo i raczej nierówno. Wynikiem tego było przegranie jednego seta. Okazało się jednak, że wystarczy tylko trochę więcej czasu, żeby zawodniczki przyzwyczaiły się do boiska i przeciwniczek, i mogły rozegrać mecz po swojemu. Pierwsze starcie w grupie ze Skarżyskiem zakończyło się wynikiem 2:1 na korzyść Kraków Knights.
Dziewczyny po wygranym meczu przystąpiły z nowymi siłami do następnej rozgrywki z Iskrą Kielce. Tym razem, po niezbyt zadowalającym początku turnieju, dziewczyny chciały zagrać jak najlepiej i wygrać mecz z jak najlepszym wynikiem. Okazało się, że chociaż gra nie do końca odzwierciedlała prawdziwe możliwości całego zespołu, to udało się zrealizować plan i wygrać z drużyną Kielce 2:0.
Ostatni do rozegrania w tym dniu pozostał mecz o wejście do finału. Przeciwnikiem Kraków Knights była Wisła Płock. Po wcześniejszych nie najlepszych meczach, siatkarki Knights chciały się pokazać z jak najlepszej strony i zagrać tak, jak naprawdę potrafią. Dzięki dobrej postawie i skutecznej grze każdej zawodniczki, siatkarki Kraków Knights wygrały mecz z wynikiem 2:0. Radość była ogromna, ponieważ już w tym momencie było wiadomo, że do domu wrócą w najgorszym razie ze srebrnym medalem. Także z zadowoleniem i oczekiwaniem na mecz finałowy można było zakończyć ten pierwszy dzień turnieju.
TURNIEJ KRZESZOWICE NIEDZIELA
Drugi dzień turnieju rozpoczęliśmy z mieszanymi uczuciami. Każda z nas pamiętała porażkę z poprzedniego dnia. W myślach co chwilę pojawiało się zdanie: przecież tak nie wiele brakowało…Z drugiej strony najważniejsze jest to aby się nie poddawać, aby umieć się podnieść i walczyć dalej. Z każdej porażki rodzi się bowiem sukces.
Takim sukcesem był drugi dzień zawodów. Mimo że Knights Kraków nie dostał się do ścisłego finału, pokazał, że umie grać w siatkówkę. W walce o 4 miejsce z dużą przewagę pokonałyśmy drużyny z Tarnobrzegu i Gliwic.
Na pierwszy ogień przyszło nam stoczyć bój z Tarnobrzegiem. Było to pierwsze spotkanie na siatce z tym zespołem. Wyszłyśmy na boisko pełne optymizmu i nowych sił do walki. Początkowe punkty należały do nas, znakomita zagrywka Iwony oraz kombinacyjny atak Justyny sprawiły, że spokojnie i bez nerwów wygrałyśmy pierwszego seta. W drugim secie było już jednak bardziej nerwowo. Niestety zapomniałyśmy o tym, aby nie lekceważyć przeciwnika i aby grać do samego końca. Spowodowało to lekki przestój naszego zespołu. Zawodniczki z Tarnobrzegu wykorzystały naszą chwilową złą passę, kilka mocnych zagrywek i w parę chwil doprowadziły do stanu punktowego 22:22. Był to przysłowiowy kubeł zimnej wody na nasze głowy. Kolejne zwycięskie trzy akcje należały już do zespołu Krakow Knights. Pokazałyśmy jak postawić kropkę nad i.
Drugi mecz zapowiadał się bardziej emocjonująco. Po doświadczeniach z poprzedniego dnia, wiedziałyśmy, że nie będzie łatwo ponownie wygrać z Gliwiczankami. Byłyśmy przygotowane na ciężki bój.
Mecz ten, udowodnił jednak, że wysiłki trenera i całego zespołu nie poszły na marne. Opłacało się żmudne powtarzanie wielu ćwiczeń, pot na czole podczas treningów.. Widać było, że Kraków Knights jest zespołem zgranym, nie poprzestającym na utartych schematach, grający kombinacyjnie. Mecz od początku do końca należał no nas. Przewaga utrzymała się od pierwszego punktu pierwszego seta do ostatniego punktu, meczowego. Znakomicie pracował blok. Ciężko było przedrzeć się przez mur stawiany przez nasze środkowe. Ponownie w ataku brylowała Justyna, jej przemyślane kiwki naprzemiennie z mocnym atakiem powodowały chaos wśród naszych przeciwniczek. Nieprzypadkowo została wybrana najlepszą przyjmującą turnieju, Gratulujemy. Należy również dodać, że każda zawodniczka Kraków Knihts, w tym meczu pokazała prawdziwą siatkówkę, grając na swoim wysokim poziomie.
Nie każdy turniej kończy się miejscem na podium. Ważne jest jednak, aby się nie poddawać, nie tracić wiary w siebie. Każda porażka uczy. Sztuką jest umiejętnie to wykorzystać i w przyszłości osiągnąć sukces. Mamy nadzieję, że tak właśnie będzie, a kolejny turniej już niedługo…
TURNIEJ KRZESZOWICE SOBOTA
Do pierwszego dnia turnieju przystąpiliśmy z mieszanymi uczuciami. To za sprawą piątkowego treningu, który wyglądał…źle… Nocne przemyślenia zmotywowały nas i następnego dnia wiedziałyśmy o co gramy. O pierwsze miejsce w grupie i wejście do ćwierćfinału. Pierwszy mecz rozegrałyśmy z gospodarzem turnieju Krzeszowicami. Bilans spotkań był na naszą korzyść, ale wiadomo, że w sporcie wszystko jest możliwe. Nie tym razem. Z Krzeszowicami pokazałyśmy grę zespołową, blok funkcjonował jak nigdy, środkowe szalały, libera dwoiły się i troiły, przyjęcie było super i dzięki temu rozgrywająca miała możliwość „włączenia” do gry wszystkie zawodniczki. Pierwszy set na naszą korzyść…, a drugi….Krzeszowiczanki nie wyszły z 10…. Następny mecz był z Gliwicami. Nigdy nie spotkałyśmy się po drugiej stronie siatki, więc była to jedna wielka niewiadoma. Na dodatek Gliwiczanki bardzo ładnie prezentowały się w meczu z Krzeszowicami. Miały silny atak, grały zespołowo. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. Do gry przystąpiłyśmy bardzo zmotywowane. Po udanym pierwszym meczu miałyśmy przewagę psychiczną. Wszystko nam wychodziło. Częste asy, kończące ataki, mało błędów własnych. Passa trwała przez całe spotkanie. Udało nam się parę razy zagrać kombinacyjnie. Miny przeciwniczek – bezcenne
Dzięki temu spokojnie pokonałyśmy Gliwiczanki 2:0 i tym samym zajęłyśmy pierwsze miejsce w grupie. Były to pierwsze 2 mecze w naszej karierze gdzie Trener nie miał większych uwag do naszej gry. Wszystko wychodziło. A nawet jak komuś coś nie wyszło, rekompensata przychodziła parę minut później. To były naprawdę udane 2 mecze. Następnie czekałyśmy na wyniki z innych grup.
Okazało się, że o walkę o półfinał przyjdzie nam stoczyć ze Smoczycami. Bilans spotkań na naszą niekorzyść. Jedna przegrana w maju 2009. Doskonały moment na rewanż. Pierwszy set był nerwowy. Przerwa między meczami (ponad godzinę) dała się we znaki. Trudno było ponownie powrócić do świetnej passy sprzed paru godzin. Niestety uległyśmy. W drugim secie musiałyśmy zagrać o wszystko, ryzykować, byłyśmy świadome o jaką stawkę gramy. No i klops…przegrywałyśmy 3:8, stanęłyśmy, nie wiedziałyśmy co mamy robić. Nic nie wychodziło tak jak trzeba. Trener wziął czas ochrzanił nas…i…poskutkowało! Nagle sytuacja odwróciła się na naszą korzyść. Smoczyce pewne wygranej również i w drugim secie, nagle zestresowały się. Wykorzystałyśmy to bez wahania. Ciężko pracowałyśmy na każdy punkt, popełniałyśmy błędy, ale zaraz potem je naprawiałyśmy. Drugi set był bardzo męczący i stresujący. W końcówce seta dziewczyny nie zawodziły i udało nam się wygrać do 22. Przyszedł czas na tie-break. Smoczyce prowadziły 11-9, ale z nami nie tak łatwo. Doprowadziłyśmy do stanu 14:14, minutę później miałyśmy w górze piłkę meczową. Niestety świetnie zaczęła grać główna atakującą Smoczyc. Nerwowa końcówka i…….. nie zdołałyśmy tym razem ograć Smoczyc. Było bardzo blisko, mecz stał na wysokim poziomie. Zabrakło trochę szczęścia. Jak nie tym razem to następnym.
W niedzielę zmierzymy się z Tarnobrzegiem i ponownie z Gliwicami o miejsca 4-6. Będziemy walczyć z cały sił, bo 4 miejsce nam się należy.
Napisała Ania
Zwyciężają Ci którzy wierzą, że mogą zwyciężyć!!!
Mamy 20 listopada chłodny wieczór, niby zwykły dzień, ale nie dla siatkarek Kraków Knights , które mają rozegrać spotkanie z doświadczonym zespołem Stars! Jaki będzie wynik? Czy mecz zakończy się sukcesem? Czy fatum przegranych spotkań będzie miało dzisiaj swój kres?
Rzeczywiście wiara czyni cuda! Potrzeba było siatkarkom Knights porażek w ostatnim czasie, aby stały się lekcją i jednocześnie przepisem na wygraną. Nie oszukujmy się, sukces nigdy nie przychodzi sam. Do niego trzeba dojrzeć, być przygotowanym teoretycznie i praktycznie, a to zawdzięczamy naszemu trenerowi Darkowi. Trzeba być skłonnym do poświecenia, wyrzeczeń na rzecz treningu.
Dziewczyny wykazały mnóstwo determinacji podczas meczu, który zakończył się korzystnym stosunkiem setowym 4:1 dla nich. Rozgrywające Ania i Kasia wykazały się inteligentnym rozegraniem kombinacji taktycznych a siła ataku z drugiej linii Karoliny była nie lada zaskoczeniem dla przyjmujących Stars. W trzecim secie zagrywka Iwony okazała się kluczem do zwycięstwa. Znakomity odbiór i asekuracja to zasługa naszej Libero – Edyty. Atak Uli i Moniki z drugiej linii był nie do wybronienia. Skuteczną i inteligentną grą wykazała się środkowa Ula, która udowodniła że siatkówka jest dyscypliną dla ludzi myślących. Jej kiwnięcia w martwe pola były świetnym rozwiązaniem kontrataku. Ku wielkiemu zaskoczeniu (nawet trenera!) blok Krzysi przyniósł spodziewany rezultat. Wykorzystanie predyspozycji morfologicznych oraz dobre ustawienie bloku uniemożliwiły skuteczny atak drużynie przeciwnej. Asem spotkania okazała się popisowa gra w ataku i przyjęciu Justyny. Udowodniła , że zwycięża ten kto walczy! Być może błędy i porażki poprzednich turniejów stały się cementem i fundamentem, na którym zbudował się nasz piątkowy sukces. Jedno jest pewne – zwyciężają Ci którzy wierzą , że mogą zwyciężyć!!!
Turniej Kraków
24 i 25 pazdziernika 2009 w Krakowie odbył się VII Ogólnopolskim Turniej Siatkówki „Wawelskiego Smoka” . W grupie z Siatkarkami Knights znalazły się : Beskidzianki ,Nowy Targ, Mitex Kielce.
Niestety drużyny te okazały się lepsze od naszych siatkarek, dlatego tez Knights nie przeszły do półfinału turnieju który odbył się 25 października.
Mimo przegranych, trzeba przyznać ze Knights pokazaly swoje umiejętności , gra była wyrównana, dużo ciekawych akcji , długie wymiany. Dziewczyny były uśmiechnięte i bezstresowo podeszły do gry. Oczywiście pięknie wyglądały w nowych koszulkach ![]()
Napisała Ula K.
XIII LO- Kraków Knights 2:1
Odbycie tego meczu spowodowane było brakiem sali do treningów. Choć jak się później okazało bardzo dobrze się stało. Po miesiącu trenowania i niespełna miesiąc do najważniejszego turnieju tego roku potrzebowaliśmy zobaczyć jak gra nasza drużyna. Ile pamiętamy z ustawień, z zagrań i na jakim poziomie jest nasza forma. Prawda okazała się okrutna. Wyszły wszelkie braki i nieobecności na treningach.
W pierwszym secie siadło wszystko. Nie było przyjęcia, nie było rozegrania i nie było ataków. Przegrana tego seta do 13 chyba mówi sama za siebie. Dziewczyny zaskoczyły nas dobra zagrywką, która opadała na 9 metr w samą linie i niekiedy dałyśmy się nabrać, że leci piłka autowa. Ich ataki były przypadkowe a my nie umiałyśmy ich odebrać. Piłki w przyjęciu latały po ścianach i nie można było niekiedy ich nawet przebić na drugą stronę. Najważniejsze co mi się wydaję to, że nie spuściłyśmy głowy.
Od początku II seta nasza gra wyglądała jak za starych dobrych czasów. Wygrałyśmy z licealistkami do 18. Wychodziło nam wszystko. Dobrą zagrywką popisywała się Magda. Ataki były kończące, a to za sprawą w miarę dokładnych wystaw. Przyjęcie było dokładne i dziewczyny mogły w końcu zagrać praktycznie wszystko co chciały. To był nasz najlepszy set tego meczu.
W trzecim secie walka zaczęła się od samego początku. Nie wiem czy można to walką nazwać czy błędami popełnianymi z jednej jak i drugiej strony. W miarę dobre przyjęcie powodowało, że chciałyśmy na siłę grać przez środek gdzie naprzeciwko naszych środkowych stała wysoka dziewczyna, która wszystko blokowała. Nasza gra nie wyglądała już tak jak w 1 secie (o którym najlepiej nie pamiętać) ale tez nie tak jak w 2 secie. Zbyt dużo popełnionych przez nas błędów w postaci ataków w siatkę czy aut spowodowało że w końcówce przeciwniczki odskoczyły nam na parę punktów i zaczęła się pogoń za nimi. Doprowadziłyśmy do stanu 22:20. Ale niestety przez głupie błędy przegrałyśmy tego seta 25:23.. Nie było widać walki w naszej grze. Grałyśmy jak na treningu bez jakiejkolwiek chęci wygrania. I z taką postawą na turnieju w Nowej Hucie nie mamy nawet co marzyć o wyjściu z grupy. Najpierw musimy zmienić podejście do treningów a potem myśleć o turniejach
Czas pokaże jakie wnioski wyciągnęłyśmy indywidualnie po tym meczu…..
Relacja z turnieju w Nowym Targu (23-24 maja 2009)
Na majowy turniej w Nowym Targu Rycerki jechały pełne oczekiwań. To już drugi poważny turniej naszej drużyny! Na horyzoncie widziałyśmy tylko strefę medalową ![]()
Po zakwaterowaniu w ośrodku sportowym Gorce byłyśmy już gotowe do walki. Przed nami starcia z gospodyniami oraz z drużynami z Krzeszowic i Raby Wyżnej. Trzeba przyznać, że nie były to najlepsze mecze w naszej karierze – grałyśmy bardzo nierówno i nerwowo, ale, co ważne, udało się pokonać Nowy Targ. Jednak pierwszy dzień turnieju zakończył się sukcesem – w niedzielę czekał nas już tylko mecz finałowy z… Nowym Targiem.
Dzień zaczął się budującą i jednoczącą przemową Trenera. Wiedziałyśmy, że walczymy o złoto i że jest ono w zasięgu ręki. Mecz był ciężki. Grałyśmy bardzo dobrze, ataki przyjmujących i atakującej skutecznie mieszały szyki nowotarżanek. Widać było, że obu drużynom bardzo zależy na wygranej, jednak środkowa przeciwniczek była nie do zablokowania… Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem gospodyń.
Na pocieszenie pojechaliśmy na słynne nowotarskie lody. Mimo przegranej humory nam dopisywały, bo wiedziałyśmy, że zagrałyśmy dobrze. I co najważniejsze – wracamy do Krakowa ze srebrem!!! ![]()
Autorem relacji jest Ula O.
Relacja ze sparingu z SALOS KRAKÓW, 8 maj 2009
W ramach przygotowań do turnieju w Nowym Targu nasze siatkarki rozegrały
8 maja sparing z drużyną juniorek Salosu Kraków. Mecz z regularnie
trenującymi dziewczynami miał pokazać w którym miejscu znajduje się obecnie
drużyna Knights. W sparingu z Salosem nie wynik miał być najważniejszy,
lecz sprawdzenie wariantów ataku i gry w obronie oraz ogranie się zespołu.
Gospodynie (drużyna Salosu) postawiły poprzeczkę wysoko. Grając siatkówkę
kombinacyjną spławiły wiele kłopotu i obnażyły braki swoich starszych
koleżanek.
„Wszystko zaczyna się od zagrywki” – z założeniem mocnego i ryzykownego
wprowadzania piłki do gry dzieczyny wyszły na pierwszy set. Ryzyko opłaciło
się aż 8 asów serwisowych i 5 zagrywek bardzo utrudniających rozegranie
było kluczem do zwycięstwa w pierwszym secie. Niestety z czasem słabła siła
zagrywki, a i przyjmujące Salosu po pierwszym secie poprawiły swoją grę.
Łącznie w czterech setach udało się zagrać 16 asów, a 14 razy zagrywka była
autowa lub w siatkę. Nasze przeciwniczki w tym elemencie były lepsze. Mocno
utrudniły nam życie swoją zagrywką. Przyjęcie „bardzo dobre” z którego
można było grać wszystkie strefy w naszym zespole było zaledwie na poziomie
35%, a „dobre” (bez możliwości rozegrania na środek) 54%. Niestety kilka
razy zdarzyło się tracić punkty seryjnie. Problemy z przyjęciem przełożyły
się na skuteczność w ataku. Zaledwie połowa ataków skończyła się zdobyciem
punktu przez Knights. Ale jeśli juz piłka została dobrze przyjęta
dziewczyny pokazywały co potrafią w ataku. Rewelacyjnie wychodziły kontry.
Oddanie „darmowe” piłki przez Salos aż w 80% kończyło się stratą przez nich
punktu. I właśnie kontry pokazały jakie możliwości w ataku posiada nasza
drużyna.
Dość dobrze działał blok. Udało się nim zdobyć 11 punktów.
Najwięcej błędów dziewczyny popełniły w obronie. Słabo funkcjonował
element „blok-obrona” Widać było, że od niedawna zespół ćwiczy ten element.
Kilkanaście piłek można było skutecznie obronić, ale brak komunikacji i
złe ustawienie zaprzepaściły tę szansę.
Jak na każdym meczu, widać było pełne zaangażowanie. Dziewczyny nie
oszczędzały się. Jest to cecha która stała się sztandarową Kraków Knights.
W jednym z wywiadów zapytano Andrzeja Niemczyka czy nie chciał pracować z
mężczyznami. Trener odpowiedział “Nie, bo kobiety to wspaniałe istoty, dużo
lepsze niż mężczyźni. Biorą większą odpowiedzialność za to, co robią, mają
naturę matki, która może z wycieńczenia chodzić na czworaka, ale nigdy nie
pęknie”
Jeśli ktoś wątpi w te słowa zapraszamy na mecze naszego zespołu. Ja mam to
szczęście przekonywać się o tym często.
Mecz zakończył się zwycięstwem Salosu 3:2. Po meczu widać było na twarzach
niektórych dziewczyn złość. Mówiły, że można było zagrać lepiej. Drużyna
pokazała, że ma spore możliwości, ale też że jeszcze sporo pracy przed nią.
Napisane przez Trenera Kraków Knights – Darka J.
Walka o podium – Kraków Knights – Kielce ……
Niedzielny poranek rozpoczął się bardzo emocjonująco, walka o podium to dla naszej drużyny ogromny sukces. Dzisiejszy mecz może nam pozwolić na zdobycie upragnionego pucharu za 3 miejsce.
I stało się godzina 10.00 pełne nadziei wchodzimy na rozgrzewkę i gramy. Postanowiłyśmy pewnie zacząć, kilka dobrych rada trenera i ruszamy do walki. Postanowienia były, jednak pierwszy set nie należał do najlepszych. Rozpoczął się wieloma błędami w naszej drużynie co przyczyniło się do straty początkowych piłek. Kielczanki rozpoczęły pewną zagrywką, która niestety trochę wytrąciła nas z równowagi. Punkty uciekały a my grałyśmy jak zaczarowane niestety nie w dobrym znaczeniu tego słowa. Zaczęło robić się nerwowo, coraz większa ilość błędów przyczyniła się do tego że w końcówce seta, gdy w końcu się obudziłyśmy nie byłyśmy wstanie odrobić już tak ogromnych strat. To nie takiej siatkówki oczekiwałyśmy od siebie i nie takiej oczekiwali inni… Nerwowa atmosfera na boisku, niemożność zdobycia kolejnych punktów wszystko to przyczyniło się do tego, iż nasze rywalki triumfowały w tym secie wynikiem …..
Jednak nie wszystko jeszcze stracone, to dopiero 1 set. Ci co nas znają troszkę lepiej mogą zauważyć naszą tendencje, iż pierwszy set nie jest nasza mocną stroną, heh to żadne tłumaczenie jednak coś w tym jest.
Rozmowa z trenerem, nowe postanowienia i zaczynamy drugi set.
Nagle nastąpiło pewne przebudzenie na boisku, zaczęłyśmy nareszcie grać i to w miarę na dobrym poziomie. Zdecydowanie mniej błędów, lepsza zagrywka, skupienie w odbiorze i pomału zdobywamy coraz większą ilość punktów. Widać uśmiechy na naszej twarzy to jest to walczymy o podium i nie oddamy tego tak łatwo. Nowa postawa, przebudzenie czy po prostu dobra gra przyczyniło się do tego iż drugi set należał do nas, Kraków Knights góra. Nadzieja powróciła mamy 1: 1 w setach trzeba się sprężyć i wygrać następnego.
Trzeci set, decydujący i co …? Parę dobrych zagrywek, odbiorów, zdobywamy punkty. Wychodzimy na prowadzenie, jednak nie na długo nagle przestój …..Źle dogrywane piłki, brak kończącego ataku, wszystko to przyczyniło się do tego, że ze stanu punktowego 9:5 dla nas zrobiło się 14:13 i wtedy nie było już nikomu do śmiechu. Emocje były ogromne, tak niewiele dzieliło nas od zwycięstwa a mogłyśmy go nie zdobyć …Trener cała ławka rezerwowych po prostu już nerwowo nie wytrzymywała czekaliśmy wszyscy na ten upragniony jeden punkt. Po długich oczekiwaniach wreszcie się udało. Mamy trzecie miejsce, radości nie było końca. Nasza drużyna ma 3 miejsce.
Zmęczone ale z uśmiechami na twarzy schodzimy na rozmowę z trenerem, wszyscy się cieszymy z 3 miejsca, jednak nie był to łatwy mecz a nasza gra nie zachwycała mamy jeszcze przed sobą wiele pracy, żeby móc podejmować wyzwania z coraz lepszymi drużynami. Pokazałyśmy że potrafimy walczyć i grać a najważniejsze jest to, że tworzyłyśmy prawdziwą drużynę, jesteśmy całością i każda z nas daje jak najwięcej z siebie dla KRAKÓW KNIGHTS.
Napisała Monika W.
Rzecz o Iwony Cycu
Siatkarki Kraków Knights pełne nadziei, chęci do gry i przekonania o opiece muzy poezji (wyrażającej się poprzez nietypowe, sportowe środki wyrazu) wyruszyły z samego rana w sobotę, aby walczyć do ostatniej kropli krwi i ‘gryźć parkiet’ hali sportowej w Kielcach. Nie można nie dodać, iż hala jest zjawiskowa i zaparła dech w piersiach naszej krakowskiej drużynie, która w obecnym składzie nie miała dotąd okazji grać na takim dużym obiekcie, co odbiło się na grze naszej drużyny w pierwszym rozegranym w Kielcach secie.
Siatkarki Kraków KNAJTS (!) nie potrafiły opanować stresu towarzyszącego ich debiutowi i sparaliżowane strachem łatwo oddały pierwszego seta, przegrywając 15:25 z zespołem MITEX Kielce. W drugim secie nastąpiło przebudzenie talentów naszych siatkarek, nerwy zostały uspokojone uwagami naszego trenera, który potrafił wlać w ich serca wolę walki i jak na fali dziewczęta wygrywały akcję za akcją kończąc seta wynikiem 25:18. Takim sposobem przyszedł czas na trzeciego seta. Niestety nasze siatkarki znowu opanował stres i tracąc seryjnie punkty (przypadłość wszystkich polskich reprezentacji!) przegrały do 11.
Do drugiego meczu dziewczęta przystąpiły bardzo zdeterminowane i żądne zwycięstwa. Niestety i tym razem nasze siatkarki musiały uznać wyższość (przenośnie i dosłownie) przeciwników. Set zakończył się wynikiem 25:20 dla Nowego Targu. Drugi set również zaczął się niepomyślnie. Dziewczęta seriami traciły punkty i tutaj w roli głównej wystąpił nasz trener udzielając dziewczętom ostrej reprymendy i przypominając, po co tak naprawdę przyjechali do Kielc: pokazać, że Kraków Knights potrafią grać fajna kombinacyjną siatkówkę! I zaczął się wyścig za przeciwniczkami! Momentem przełomowym była akcja, z cycem Iwonki w roli głównej. Od tej pory dziewczęta grały ofiarnie, nie odpuszczając żadnej piłki. Set zakończył się wynikiem 25:22 dla reprezentacji Krakowa. Trzeci set należał już do Kraków Knights. Dziewczęta niesione na fali zwycięstwa drugiego seta pewnie wygrały trzeci set do 10.
Niestety, aby wyjść z grupy nasza drużyna musiała poczekać na wynik trzeciego spotkania grupowego. Przez godzinę dziewczęta nerwowo oglądały spotkanie Hitachi Nowy Targ – MITEX Kielce kibicując tym pierwszym (jako, że wygrały pierwszego seta, a wygrana przez nie całego spotkania 2:0 była biletem do półfinału dla Kraków Knights) i obiecały sobie już nigdy więcej nie być zależnym od wyników cudzych spotkań i samemu dbać o swoje sportowe interesy. Nowy Targ ograł MITEX Kielce i naszym dziewczętom został do rozegrania ostatni sobotni mecz: mecz z Beskidziankami Andrychówo wejście do finału.
Przeciwnik okazał się dla naszych siatkarek poza zasięgiem (na razie!!! Czekamy na rewanż!). Dwie leworęczne atakujące Andrychowa nie pozostawiły cienia szans na zwycięstwo. Kraków Knihgts nie potrafiły postawić skutecznego bloku, a ataki przeciwniczek były na tyle silne, że obrona również nie podołała. Myślę jednak, że nie wolno tak bardzo krytykować dziewcząt. W tym ostatnim meczu dały znać o sobie braki kondycyjne. Dwa ciężkie trzysetowe mecze plus organizmy, które odwykły od „turniejowej gry”.
Po ciężkich zmaganiach na boisku, wszyscy zawodnicy i zawodniczki spotkali się wieczorem na hali, aby wspólnie zjeść kolację przygotowaną przez restaurację Olimpijską oraz wypić symbolicznego Bruderschafta
. Tańce, hulańce i swawole trwały do niedzielnego poranka.
To pisałam ja,
Natalia
KKS ATAK – Kraków Knights 5:0
Zawodniczki Kraków Knights jechały na spotkanie pełne entuzjazmu ze stanowczą chęcią wygrania pojedynku z męską drużyną KKS ATAK. Tymczasem na parkiecie hali spotkało je srogie rozczarowanie, gdyż zespół KKS ATAK znalazł więcej siatkarskich argumentów i szybko rozstrzygnął spotkanie na swoją korzyść pokonując podopieczne trenera Darka 5:0.
Mimo porażki Kraków Knights pozostawiły po sobie znakomite wrażenie. Po pierwszym nieudanym secie, w którym dziewczyny oswajały się z o wiele wyższą siatką i mocnymi atakami lidera KKS ATAK nadszedł czas na rozegranie kolejnych setów w których pokazały swoje indywidualne umiejętności. Dobra zagrywka należała do Kasi, popisowe lewe skrzydło Moniki, asekuracja Magdy, ataki z 2 linii Krzysi. Skuteczną obroną trudnych ataków lidera popisała się Marta i Edyta. Rozgrywające umiejętnie próbowały przechytrzyć blok. Kiedy słabsze chwile miały zawodniczki, ciężar gry brała na siebie Justyna. Mimo, że Kraków Knights miał dużą inicjatywę, nie potrafił wystarczająco wypracować wysokiej przewagi. Coraz lepiej grający KKS ATAK szybko potrafił odrabiać straty i bliskie wygrania sety kończyły się fiaskiem. Kluczem do wygrania spotkania była silna i celna zagrywka, umiejętność współpracy całego zespołu oraz znakomita obrona i blok. Niestety indywidualne popisy nie wystarczyły by pokonać męskich rywali.
Napisane przez Krzysię
Kraków Knights – XII LO 4:1
Kolejna wygrana na naszym koncie! 4:1 w setach dla Kraków Knights! Gra nie była tak dobra jak ostatnim razem, ale przeciwniczki też nie były zbyt wymagające. Po 4 przegranym secie do -23 dostałyśmy…ostrą…reprymendę od trenera (który zwykle jest spokojnym człowiekiem
). Dlatego po pełnej mobilizacji ostatni set był w naszym wykonaniu mistrzowski! Pokonałyśmy XII LO do 8!
Czekamy teraz na kolejny sparing z bardziej wymagającym przeciwnikiem!
Napisane przez Iwonę
P.S. Nieoficjalnie kolejny sparing będzie z drużynę grającą w lidze TKKF “KKS ATAK” 8 lutego.
Kraków Knights – XII LO (starsze) 2:1
Kraków Knights – XII LO (młodsze) 2:1
Sparing odbył się 16 grudnia 2008 w XII LO. Grałyśmy po trzy sety z pierwszą drużyną XII LO (zajmuje czołowe miejsce w I lidze licealiady) oraz z drugą drużyną XII (grają w II lidze licealiady).
Mam nadzieję, że podsumowanie pojawi się już wkrótce!
P.S. Oczywiście na sparingu była z nami wierna kibicka, była zawodcznika naszej drużyny, lecz doznała kontuzji – Agnieszka Ś.
Kraków Knights – IX LO 3:0
Sparing odbył się 24 listopada 2008 roku w sali IX LO.
Komentarz trenera: “Dobrze w ataku (tylko raz złapane na bloku) i w grze z kontry, świetnie w zagrywce (chyba tylko 3 zepsute). Całkiem fajnie przy obronie w polu. Trochę gorzej z przyjęciem i z blokiem. Asekurację będziemy ćwiczyć. Brak było libero Mam nadzieję, ze się dobrze bawiłyście. (…) Tak jak mówiłem pierwszy set był trochę chaotyczny, ale do koncentracji i zaangażowania nie mam zastrzeżeń “

